Przejdź do treści
X
grafika

Charków 1940 - 2000

Jolanta Adamska

Biuletyn Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa "Przeszłość i Pamięć", numer 2 (15) 2000, s. 4 - 20

Tak się zdarzyło, że pierwszą z odsłanianych w roku 2000, długo oczekiwanych katyńskich nekropolii był cmentarz w Charkowie na Ukrainie, mimo iż to Katyń stał się znanym w świecie symbolem zbrodni popełnionej wiosną 1940 r. na ponad 21 tys. polskich oficerów i policjantów i to on właśnie stać się powinien „głównym bohaterem” przedstawionych w Biuletynie - na tle historii jednego z trzech miejsc pochówku - dziejów Sprawy.

60 lat trwała walka o prawdę o Katyniu, 10 lat - o przywrócenie godności pomordowanym poprzez zbudowanie polskich cmentarzy wojennych i narodowy pogrzeb.

Katyń, jako miejsce mordu oficerów WP z obozu w Kozielsku i zakopania (bo nie pochowania) ich zwłok, znany był od roku 1943, a nawet - wprawdzie nielicznym - wcześniej. Dopiero w roku 1990, a więc 50 lat od popełnionej zbrodni, ustalono w przybliżeniu tereny, gdzie wrzucono do wykopanych dołów ciała oficerów i policjantów więzionych w obozach w Starobielsku i Ostaszkowie; potwierdziły to przeprowadzone w 1991 r. ekshumacje.

Ile lat musi upłynąć, aby ujawnione zostały miejsca, gdzie spoczywają szczątki ponad 7300 Polaków, zamordowanych na podstawie tej samej decyzji Biura Politycznego WKP(b) z 5 III 1940 r. w więzieniach tzw. zachodniej Białorusi i Ukrainy?

Starobielsk, cerkiew, więzienie oficerów WP
Starobielsk, cerkiew, więzienie oficerów WP

Obóz w Starobielsku (ówczesna USRR), oprócz Kozielska drugi specjalny obóz NKWD dla oficerów WP, mieścił się w b. żeńskim monastyrze, 3 km od stacji kolejowej. Poza obozem część więźniów rozlokowano w dwóch domach na terenie miasta (ul. Lenina 19 - 17 oficerów i 2 szeregowych ze sztabu obrony Lwowa oraz ul. Kirowa 32 - 6 generałów i 98 oficerów).

Jeńcy, żołnierze i oficerowie WP zaczęli tu przybywać od końca września 1939 r. (pierwszy transport - 28 IX); byli wśród nich obrońcy Lwowa z gen. Franciszkiem Sikorskim, załoga Twierdzy Brześć z gen. Konstantym Plisowskim, oficerowie Flotylli Pińskiej.

Do 16 XI 1939 r. przywieziono do Starobielska 11 262 jeńców. W październiku zwolniono szeregowców i podoficerów, mieszkańców tzw. zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi, następnie przekazano Niemcom jeńców wojennych z centralnych regionów Polski.

14 X w Starobielsku przebywało 7045 jeńców, w tym 4813 szeregowców i podoficerów. Rozlokowani byli w dwóch cerkwiach, zapełnionych do sklepienia wielopiętrowymi pryczami, i innych budynkach klasztoru, także w pomieszczeniach piwnicznych, a nawet namiotach i ziemiankach. Warunki bytowe, zwłaszcza w początkach istnienia obozu, były bardzo ciężkie. Brakowało łaźni i pralni, wodociągu, umywalni, śmietników, przyzwoitych ubikacji.

29 XI 1939 r. w Starobielsku więzionych było 3907 jeńców, w tym 8 generałów, 57 pułkowników, 130 podpułkowników, 321 majorów, 853 kapitanów, 2519 oficerów innych stopni, 12 kapelanów, 2 ziemian, 5 wyższych urzędników państwowych, 1 pułkownik policji i 1 student.

Jak wynika z dokumentów, stan liczbowy jeńców obozu w okresie 29 XI 1939 - 1 IV 1940 r. wahał się od liczby najwyższej - 3916 (31 XII 1939, 20 I 1940), do najniższej - 3893 w dniu 1 IV 1940 r. Liczba generałów nie zmieniła się, podobnie jak właścicieli ziemskich, urzędników i pozostałych (2 osoby). Od 31 XII 1939 r. w Starobielsku przebywało już tylko 55 pułkowników, w styczniu zmniejszyła się też (do 126) liczba podpułkowników. To samo dotyczy majorów (316 w dniu 1 IV 1940) i kapitanów (843 w dniu 1 IV). Zwiększyła się natomiast liczba innych oficerów (do 2527 w dniu 1 IV). Jeśli chodzi o duchownych, to przejściowo - w lutym - było ich 18, dalej, już do końca - 9. Liczby te zresztą ulegały niewielkim wahaniom i różnicom występującym w poszczególnych zestawieniach urzędowych.

Na 3845 więźniów Starobielska 15 III 1940 r. było 1303 oficerów zawodowych i 2231 rezerwy; w tym 600 lotników i 30 chorążych i podchorążych. Wśród jeńców znajdowało się ponad 20 wykładowców wyższych uczelni, 400 lekarzy, kilkuset prawników i inżynierów, 100 nauczycieli, grupa literatów i dziennikarzy, wielu pracowników sztabu polskiej armii rezerwowej.

W składzie 3908 jeńców w lutym 1940 r. było 3828 Polaków (97,9%), 71 Żydów (1,8%), 4 Ukraińców oraz - po jednym - Niemiec, Węgier, Litwin, Łotysz i Bułgar.

W Starobielsku więziono i stąd wywieziono na śmierć 8 generałów Wojska Polskiego; byli to (podany wiek odnosi się do 1940 r.):

Trzy obozy specjalne (Kozielsk, Starobielsk i Ostaszków) podlegały Zarządowi do spraw Jeńców Wojennych przy NKWD ZSRR, powołanemu przez Berię już 19 IX 1939 r., rozkazem nr 0308. Na jego czele stał mjr bezp. państw. Piotr Soprunienko. Komendantem obozu w Starobielsku mianowany został kpt. bezp. państw. Aleksandr Bierieżkow, komisarzem - Michaił Kirszyn.

8 X 1939 r. rozesłano do obozów rozkaz Berii o zadaniach w zakresie operacyjno-czekistowskiej obsługi jeńców wojennych, kładący główny nacisk na utworzenie agenturalno-informacyjnej sieci do wykrywania organizacji kontrrewolucyjnych i ujawniania nastrojów jeńców. Każdemu z nich założono teczkę, prócz tego akta śledcze; prowadzone były wielogodzinne przesłuchania, sporządzano informacje, wykazy, rozmaite raporty i sprawozdania dot. jeńców, a także ich rodzin (m.in. w początkach marca 1940 r. polecono zestawić listy jeńców ze wskazaniem ich miejsc zamieszkania w układzie wg województw). Jak wiadomo, rodziny uwięzionych oficerów i policjantów włączono do transportów deportujących w kwietniu 1940 r. Polaków z zachodniej Ukrainy i Białorusi do Kazachstanu.

31 X 1939 r. do 3 obozów specjalnych przysłano odpowiedzialnych pracowników centralnego aparatu NKWD do kierowania pracą śledczą. W Starobielsku intensywne działania w tym zakresie podjął już w początkach października kpt. Boris Piotrowicz Trofimow, kontynuował przybyły 1 XI inspektor Zarządu Jeńców Wojennych, kpt. bezp. państw. M. J. Jefimow. W skład grupy operacyjnej Zarządu przebywającej w Starobielsku wchodzili (XI 1939) Trofimow, Jefimow i Jegorow.

Termin zakończenia prac dochodzeniowych w obozach specjalnych wyznaczył Beria (rozkazem z 31 XII) na koniec stycznia.

Było oczywiste, że polscy oficerowie nie pogodzą się tak łatwo ze swym położeniem. Protest przeciwko zatrzymaniu oficerów obrony Lwowa - wbrew otrzymanej od sowieckiego dowództwa gwarancji wolności osobistej - skierował 30 X 1939 r. do dowódcy Frontu Ukraińskiego Timoszenki, gen. F. Sikorski (kopia listu trafiła oczywiście do Berii).

Oświadczenie w sprawie bezprawnego uwięzienia oficerów WP złożył również - z inicjatywy grupy pułkowników - 13 I 1940 r. na ręce komendanta obozu płk Edward Saski, sędzia Najwyższego Sądu Wojskowego. Prosił w nim o wyjaśnienie, czy więzionych w Starobielsku uważa się za jeńców wojennych; wówczas powinni być traktowani zgodnie z obowiązującymi zasadami; czy za więźniów, w tym przypadku należy ich poinformować o przestępstwach, za które zostali pozbawieni wolności i przedstawić formalne zarzuty; czy internowanych, wtedy należą im się wyjaśnienia, jakie ich działania spowodowały ograniczenie wolności, tym bardziej, że zatrzymanie nastąpiło na polskim terytorium.

30 X do Berii oraz marszałka Woroszyłowa skierowali listy (112 podpisów) lekarze i farmaceuci ze Starobielska, powołując się na Konwencję Genewską i prosząc na jej podstawie o odesłanie do jednego z państw neutralnych lub do miejsc stałego zamieszkania. W związku z tym wystąpieniem komendant Bierieżkow zwrócił się do zwierzchników w Moskwie o przesłanie mu tekstu wspomnianej konwencji w celu zapoznania się i wykorzystania. Niezmiernie charakterystyczna jest odpowiedź, jaką otrzymał od Soprunienki: Genewska Konwencja Lekarzy nie jest dokumentem, którym wy musicie kierować się w działalności praktycznej. W pracy musicie kierować się dyrektywami Zarządu NKWD do Spraw Jeńców Wojennych (wszystkie cytaty pochodzą z wydawnictwa Katyń. Dokumenty zbrodni). Proste?

Tymczasem zbliżał się tragiczny finał.

31 XII 1939 r. Beria wydał rozkaz odkomenderowania wysokich funkcjonariuszy Zarządu do 3 obozów specjalnych w celu zapoznania się ze stanem prac dochodzeniowych; do Starobielska wyjechał komisarz pułku, naczelnik Wydziału Politycznego i komisarz Zarządu, Siemion Wasiliewicz Niechoroszew, dla kierowania brygadą specjalną w obozie. Grupa zakończyła śledztwo na początku lutego (wykryła m.in. antysowieckie organizacje jeńców i oficerskie podziemie).

Ubocznym rezultatem śledztwa stało się narastanie niewysłanej korespondencji, której nie nadążano na bieżąco kontrolować (w ciągu miesiąca 12-16 tys. listów).

Po ukończeniu śledztwa w 3 obozach, 10 II przekazane zostały kierownictwu NKWD ostateczne dane o kontyngencie jeńców. W 3 obozach specjalnych przebywało wówczas 12 generałów, 82 pułkowników, 205 podpułkowników, 563 majorów, 1521 kapitanów, 1830 poruczników, 4149 innych oficerów i 21 kapelanów.

Na podstawie zarządzenia Berii z 22 II polecono przenieść do więzień (do dyspozycji organów NKWD) b. funkcjonariuszy służby więziennej, agentów służb wywiadowczych, prowokatorów policyjnych, osadników wojskowych, pracowników sądów i prokuratur, obszarników, kupców i ziemian. 3 III wysłano ze Starobielska do więzień 12 osób - pułkownika, dwóch podpułkowników, czterech majorów, trzech kapitanów, oficera niższego stopnia i urzędnika.

3 III zażądano przetelegrafowania w tymże dniu danych o wszystkich kategoriach jeńców z rozbiciem na stopnie i narodowości oraz wg województw. Informację taką sporządzono jednak - nie czekając na odpowiedzi - w Zarządzie ds. Jeńców Wojennych w oparciu o już istniejące dane z raportów z 27-29 lutego. Posłużyły one do zredagowania osławionego wniosku Berii z 5 III 1940 r. z propozycją wymordowania jeńców 3 obozów specjalnych i więzień zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi.

(...) Wszyscy oni są zawziętymi wrogami władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju radzieckiego (...) Każdy z nich oczekuje oswobodzenia, by uzyskać możłiwość aktywnego włączenia się w walkę przeciwko władzy radzieckiej (...). Biorąc pod uwagę, że wszyscy oni są zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy radzieckiej, NKWD ZSRR uważa za niezbędne:

I. Polecić NKWD ZSRR:

  1. Sprawy znajdujących się w obozach dla jeńców wojennych 14700 osób, byłych polskich oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, agentów wywiadu, żandarmów, osadników i służby więziennej,
  2. jak też sprawy aresztowanych i znajdujących się w więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi 11000 osób, członków różnorakich k[ontr]-r[ewolucyjnych] organizacji, byłych obszarników, fabrykantów, byłych polskich oficerów, urzędników i uciekinierów

- rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary - rozstrzelanie.

II. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia (...)

III. Rozpatrzenie spraw i powzięcie uchwały zlecić trójce w składzie: t.t. Mierkułow [Wsiewołod N., 1-y zastępca Berii], Kobułow [Bachczo Z., zastępca Berii] i Basztakow [Leonid F.] (Naczelnik 1 Wydziału Spec[jalnego] NKWD ZSRR).

Dworzec południowy w Charkowie
Dworzec południowy w Charkowie

Na dokumencie podpisy złożyli przedstawiciele najwyższych władz ZSRR: Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan, zaocznie zaakceptowali go Kalinin i Kaganowicz.

Wnioski Berii uprawomocniła decyzja Biura Politycznego WKP(b) datowana również na 5 III.

Trzy dni wcześniej, 2 III, Biuro Polityczne КС WKP(b) ZSRR uchwaliło przesiedlenie do Kazachstanu 22-25 tys. rodzin Polaków przewidzianych do rozstrzelania na mocy decyzji z 5 III 1940 r.

Los jeńców został przypieczętowany. W tym samym czasie drugi zaborca ziem polskich, sprzymierzona z ZSRR Rzesza Niemiecka, czyniła przygotowania do przeprowadzenia na terenie Generalnego Gubernatorstwa „Akcji A-В”, zwanej też „Intelligenzaktion”.

Obaj agresorzy byli zgodni, naród zniewolonej Polski należało skutecznie pozbawić warstwy kierowniczej.

16 III jeńcom obozów specjalnych NKWD odebrano prawo do korespondencji, ochrona obozów została wzmocniona. Z tymże dniem zaczęto sporządzać imienne informacje-wnioski dla jeńców 3 obozów specjalnych oraz więzień NKWD. Obejmowały one również nowo przybyłych do tych obozów z łagrów Narkomczermietu (produkujące czarne metale) i rówieńskiego oraz więzień i szpitali. Pierwsze wnioski wysłano do Moskwy 19-21 marca.

Do 23-25 III obozy przygotowano do przeprowadzenia operacji rozładowania. Organizacją przewozów jeńców do UNKWD obwodów smoleńskiego, charkowskiego i kalinińskiego zajął się Główny Zarząd Wojsk Konwojowych NKWD. W Starobielsku gotowe do transportu wagony czekały już od 23 III. Trasę do Charkowa wytyczono przez Woroszyłowgrad lub stację Walujki. Przed przystąpieniem do operacji do obozu przybył kpt. Jefimow, kierujący wcześniej brygadą specjalną i kpt. Mironow, a także przedstawiciel Głównego Zarządu Wojsk Konwojowych NKWD, naczelnik Wydziału Specjalnego, Aleksiej Rybakow.

Rozkaz o przystąpieniu do operacji został wydany w ostatnich dniach marca. W Starobielsku znajdowało się wówczas 3895 jeńców.

Od 3 IV do obozów zaczęły nadchodzić z Moskwy listy wywózkowe jeńców sporządzane przez 1 Wydział Specjalny NKWD, z poleceniem odtransportowania figurujących na nich osób do dyspozycji UNKWD odpowiedniego obwodu. Analogiczne listy otrzymywali szefowie UNKWD (w przypadku Charkowa - mjr P. S. Safonow), przypuszczalnie z rozkazami egzekucji. Figurowało na nich najczęściej 98-100 nazwisk.

Z wywózki do miejsc śmierci wyłączono - z różnych powodów - 395 osób, wywiezionych do obozu juchnowskiego (Pawliszczew Bór, następnie Griazowiec).

W dniach 3 IV-10 V do Starobielska nadeszły listy z nazwiskami 3888 jeńców, z tego 78 miało być wysłanych do Juchnowa, 3 - do Moskwy. Wśród ocalałych znajdował się rtm. Józef Czapski, późniejszy emigracyjny malarz i pisarz (autor Wspomnień starobielskich). Do 12 V do Charkowa odjechało 3807 jeńców; 14 V w obozie pozostało 57 oficerów, oczekujących na odtransportowanie.

23 V Soprunienko przygotował raport podsumowujący operację rozładowania obozów. Według tegoż, ze Starobielska do Charkowa wysłano ogółem 3896 osób, do Juchnowa - 78 (razem z 3 obozów -14 587 jeńców).

Jednakże informacja z 3 XII 1941 r., podpisana również przez Soprunienkę podaje, że w IV-V 1940 r. wysłano do dyspozycji UNKWD z obozów NKWD przez 1 Wydział Specjalny - 15 131 jeńców; taką samą liczbę wymienia 5 XII 1943 r. naczelnik 2 Wydziału Zarządu ds. Jeńców Wojennych - Dienisow.

Różnica wynosi więc 544 osoby.

Z kolei pismo z 5 III 1959 r. przewodniczącego KGB Szelepina do Chruszczowa informuje, że wiosną 1940 r. rozstrzelanych zostało 21 857 osób, w tym: w lesie katyńskim - 4421, w obozie (!) starobielskim - 3820, w Kalininie - 6311, w innych więzieniach i obozach zachodniej Ukrainy i Białorusi - 7305.

Wydaje się, że dokładnych liczb, a także wszystkich okoliczności zamordowania oficerów WP i policjantów nie poznamy do końca bez uzyskania wszystkich dokumentów z archiwów rosyjskich.

Jak wynika z przeprowadzonych po 50 latach badań dołów śmierci, w lesie charkowskim spoczywa 4302 polskich wojskowych. Spośród odczytanych 421 nazwisk (na znalezionych przy szczątkach zamordowanych dokumentach, notatkach i przedmiotach) 32 osoby nie figurują na NKWD-owskiej liście jeńców Starobielska. Z podobną zagadką spotykamy się w przypadku Katynia, wg ustaleń dr. Marka Tarczyńskiego, w dołach śmierci w lesie katyńskim zakopano o ok. 400 osób więcej niż wynika to z list wywózkowych NKWD.

Gmach NKWD w Charkowie
Gmach NKWD w Charkowie

W obozie nagromadziło się sporo adresowanej do oficerów oraz niewysłanej korespondencji (informacja komendanta z 9 VI 1940 r.). 15 VI Soprunienko polecił wszystko to spalić. Z korespondencji do jeńców zniszczono: listów - 1595, kart pocztowych - 2149, telegramów - 300; z niewysłanej: listów - 253, kart - 3402. Ponadto spalono też czwarty egzemplarz fotografii jeńców - 5105 sztuk i negatywy zdjęć. 23 VII zniszczono dalszą napływającą do zamordowanych korespondencję; 1184 listy, 3250 kart, 79 telegramów.

Co działo się dalej z wywożonymi ze Starobielska oficerami, czy zdawali sobie sprawę z tego, co ich czeka? Spekulacje wśród jeńców były różne, jednak z pewnością nie spodziewali się takiego losu, jaki zgotowali im przywódcy Związku Sowieckiego.

Jak czytamy w meldunku z 14 IV Niechoroszewa do Mierkułowa: Poszczególni jeńcy wojenni podczas pożegnań występują z wezwaniem: „Niezłomnie trwać w przyszłym boju za wielką Polskę, co by z nami nie robili, Polska była i będzie”. W jednym z baraków jeńcy odczytywali wezwanie: „Niezłomnie trwać w obronie honoru polskiego oficera, za przyszłą wielką Polskę!”.

Tymczasem przywożono ich na Dworzec Południowy w Charkowie, dalej samochodami, tzw. tiuremkami - po ok. 15 - do więzienia NKWD przy ul. Dzierżyńskiego, rewidowano, zabierano bagaże i rosyjskie pieniądze, a także pasy główne, wiązano ręce z tyłu i wprowadzano do piwnicy oddzielnego budynku po drugiej stronie dziedzińca (niekiedy kilka (?) godzin spędzali w celach). Tam, jak wynika z dość mętnych zeznań przesłuchiwanego w latach 1990-1992 b. strażnika więzienia, lejtnanta Mitrofana Wasiliewicza Syromiatnikowa, wprowadzano do celi, gdzie za stołem siedział st. lejtnant bezp. państw., dowódca komendantury UNKWD obwodu charkowskiego Timofij Fiodorowicz Kuprij oraz prokurator. Padały pytania o podstawowe personalia, kończone formułą możecie iść. Do odwróconego oficera strzelał zazwyczaj z nagana Kuprij (egzekucjami mieli dowodzić, czy też wykonywali je osobiście właśnie Kuprij, szef Zarządu UNKWD charkowskiego, mjr bezp. państw. Piotr S. Safonow oraz jego zastępca, kpt. bezp. państw. P. Tichonow, a także przysłani z Moskwy pracownicy Wydziału Komendantury). Budynek, gdzie dokonywano mordów wysadził w powietrze w 1941 r. Kuprij przed wejściem Niemców.

Jak wykazały prowadzone podczas ekshumacji w latach 90. badania antropologiczne, wobec mordowanych w Katyniu i Kalininie stosowano strzał w potylicę, w Charkowie, w większości - z przyłożenia w kark, na wysokości 3 pierwszych kręgów szyjnych. „Zaletami” takiej egzekucji były - trudna wykrywalność (czaszka pozostawała nienaruszona) oraz mniejsze krwawienie po śmierci.

Rozstrzeliwania odbywały się późnym wieczorem i nocą. Zwłoki z głowami owiniętymi płaszczami ładowano następnie do samochodu i wywożono do lasu opodal podcharkowskiego osiedla Piatichatki (ok. 10 km od centrum Charkowa, 75 m na prawo od Biełgorodzkiej szosy, obecnie teren VI Kwartału Parku Leśnego), gdzie wrzucano je do uprzednio wykopanych dołów, w pobliżu grobów ofiar wcześniejszych egzekucji NKWD.

Groby położone były po obu stronach wysypanej cegłą, po wierzchu zaś czarnym żużlem drogi, która tworzyła tu pętlę dla manewru samochodów.

Nad dołami śmierci w lesie podcharkowskim zapanowała na 50 lat cisza. No, może niezupełnie. Szczelna „żelazna kurtyna” i strach sterroryzowanych przez państwo totalitarne ludzi uniemożliwiły przeniknięcie informacji o tajemnicy Piatichatek na Zachód. Przed niepożądaną ciekawością teren masowych grobów zabezpieczał dodatkowo solidny, drewniany parkan zwieńczony drutem kolczastym, od wewnątrz patrolowany przez uzbrojonych strażników z psami.

Podczas okupacji niemieckiej okoliczni mieszkańcy rozebrali płot na deski (nikt jednak, jak w Katyniu, nie powiadomił Niemców o miejscach pochówków), po wojnie nie został odbudowany, pozostały tylko wysokie słupy. W latach 70. (zapewne miało to związek z sygnałem od dyrektora lasu, p. niżej), teren ponownie ogrodzono, zbudowano tu dom wypoczynkowy i dacze KGB oraz wartownię.

Jednak rozmaite rzeczy „wyrzucone” przez ziemię, szczególnie te „bogatsze”, z grobów polskich oficerów, zbierali miejscowi ludzie, zwłaszcza dzieci; były one przedmiotem swoistej wymiany handlowej; dla ich zdobycia rozkopywano również mogiły.

Zbliżał się już jednak rok 1989 i jego zaskakujące wydarzenia, które spowodowały zasadniczy przełom także w sprawie katyńskiej.

We wrześniu tego roku po raz pierwszy w powojennym Sejmie zgłoszona została - przez posła Andrzeja Łapickiego - interpelacja poselska w sprawie wyjaśnienia zbrodni katyńskiej. 17 IX 1989 r. powstające w całej Polsce stowarzyszenia Rodzin Katyńskich zrzeszyły się w Federację (motorem całej sprawy była Bożena Łojek). W październiku powstał Niezależny Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej, a 9 X, pod naciskiem środowisk katyńskich, prokurator generalny RP, Józef Żyto, wystąpił do prokuratora generalnego ZSRR, Aleksandra Suchariewa o wszczęcie śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej.

Nowe wkroczyło również do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i to nieco szybciej, niż gdzie indziej. Już 5 IV 1989 r. ówczesny jej przewodniczący, gen. Roman Paszkowski, przedwojenny oficer WP, zorganizował wyjazd do Katynia, specjalnym samolotem, delegacji państwowej i grupy 40 członków rodzin zamordowanych; odprawiona tam została msza św. i pobrana ziemia z masowych grobów. Wmurowano ją następnie do Grobu Nieznanego Żołnierza i Pomnika Katyńskiego na Powązkach.

Krzyż w Dolince Katyńskiej z napisem uzupełnionym w 1989 r.
Krzyż w Dolince Katyńskiej z napisem uzupełnionym w 1989 r.

W wyniku osobistej decyzji gen. Paszkowskiego „rządowy” pomnik w Dolince Katyńskiej na Powązkach uzupełniony został przed 1 XI 1989 r. datą 1940 oraz nazwami obozów: Kozielsk Ostaszków Starobielsk (prace znacznie się wydłużyły, gdyż montowane w dzień litery, zrywane były nocą). Generał zorganizował też - również jesienią 1989 r. - pierwszy pociąg specjalny dla rodzin do Katynia. I pomimo, iż Suchariew w styczniu 1990 r. odpowiedział, że prokuratura ZSRR nie dysponuje dowodami, które mogłyby obalić konkluzje komisji specjalnej prof. Burdenki, sytuacja „stanęła na głowie” już dwa miesiące później, w marcu i kwietniu 1990 r. (swoją drogą zwraca uwagę miesięczna zbieżność dat wielu znamiennych wydarzeń w historii Polski).

Jest oczywiste, że uwaga środowisk katyńskich zwróciła się teraz na odszukanie nieznanych jeszcze miejsc ukrycia zwłok oficerów i policjantów z obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Zbierano też i analizowano niepewne informacje nt. rzekomego wywiezienia czy też zniszczenia szczątków oficerów WP zamordowanych w Lesie Katyńskim. W Radzie OPWiM w działania te zaangażowali się szczególnie - nowo mianowany jej przewodniczący, b. naczelnik Szarych Szeregów, dr Stanisław Broniewski i jego zastępca, dr Cezary Chlebowski. Poszukiwania w terenie prowadzili też na własną rękę pracownicy charkowskiej dyrekcji „Energopolu” (bez rezultatów spenetrowali okolice stacji kol. Dergacze, 8 km na północ od Charkowa i Bezludowki, 14 km na południe od miasta). Do odkrycia grobów było już jednak blisko.

Tymczasem, po rozpisaniu ankiety przez Federację Rodzin Katyńskich w początkach 1990 r. i zebraniu opinii Rodzin na temat formy upamiętnienia ofiar zbrodni - na razie w jedynym znanym miejscu, Katyniu - 24 III 1990 r. odbyło się pierwsze spotkanie przedstawicieli FRK i Rady OPWiM w tej sprawie. Rodziny Katyńskie były zdania, że w miejscu mogił winien powstać eksterytorialny polski cmentarz wojskowy z umieszczonymi tam nazwiskami wszystkich ofiar, powinien również odbyć się uroczysty pogrzeb zamordowanych z honorami wojskowymi i mszą św. odprawioną w duchu ekumenicznym.

Pierwszy istotny sygnał w sprawie grobów oficerów ze Starobielska dała charkowska gazeta młodzieżowa „Nowa Zmina”, drukując w numerze z 3 III 1990 r. list b. kierowcy sztabu charkowskiego okręgu wojskowego, który dowiedział się od jednego z kierowców NKWD o wożeniu przed samą wojną (chodzi o niemiecko-radziecką z 1941 r.) zwłok osób rozstrzelanych w gmachu NKWD do lasu w Piatichatkach (złożył on relację na ten temat w 1989 r.).

Informację tę przekazał dziennikarzowi „Gazety Wyborczej”, Leonowi Bójce redaktor „Moskowskich Nowosti”, Gienadij Żaworonkow. Dysponował on również listem od mieszkańca Leningradu, który jako mały chłopiec znajdował z rówieśnikami w początkach l. 50. w lesie wzdłuż „czarnej drogi” - z Piatichatek do Aleksiejowki - guziki, orzełki i odznaczenia wojskowe z polskich mundurów.

To również Żaworonkow w numerze 12 z 25 III „Moskowskich Nowosti” opublikował (2 tygodnie przed wizytą gen. Jaruzelskiego w Moskwie) wyniki poszukiwań prof. Natalii Lebiediewej, pracownika Instytutu Historii Powszechnej Akademii Nauk ZSRR, w specjalnych zbiorach Archiwum Państwowego ZSRR i Centralnego Archiwum Państwowego Armii Radzieckiej. Z ujawnionych przez nią dokumentów wynikało niezbicie, że w IV-V 1940 r. ok. 15 tys. oficerów WP i policjantów z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie zostało przekazanych zarządom NKWD obwodów smoleńskiego, charkowskiego i kalinińskiego.

13 kwietnia 1990 r. przebywający w Moskwie prezydent RP Wojciech Jaruzelski otrzymał od prezydenta ZSRR Michaiła Gorbaczowa 2 teczki dokumentów zawierających imienne listy wywózkowe NKWD z obozów specjalnych w Katyniu i Miednoje oraz spis akt jeńców „ubyłych” ze Starobielska.

W kwietniu 1990 r. w Charkowie rozpoczęte zostało poszukiwanie i gromadzenie dokumentów oraz przygotowania do otwarcia śledztwa w sprawie zbrodni popełnionej na oficerach z obozu w Starobielsku.

W maju tego roku na teren VI Kwartału Parku Leśnego w Charkowie, obejmującego okolice Piatichatek, udali się dwaj dziennikarze, Leon Bójko z Warszawy i Gienadij Żaworonkow z Moskwy. Dotarli do wskazanej im przez leśniczego „czarnej drogi” biegnącej w głąb lasu, nieco za ośrodkiem KGB, częściowo już zarośniętej. W lesie widoczne były ślady po zapadniętych dołach (relacja z wyprawy opublikowana została w „Gazecie Wyborczej” z 29 maja).

Prasa polska w dniach 13-14 VI 1990 r. podała, że zastępca szefa Zarządu Obwodowego KGB w Charkowie, płk Aleksandr Niessen wysłał do „Moskowskich Nowosti” telefonogram z wiadomością, że w VI Kwartale Parku Leśnego pochowanych jest ponad 1760 obywateli radzieckich i nieustalona liczba polskich wojskowych.

W związku z tymi publikacjami kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Moskwie, Michał Żórawski złożył w połowie czerwca notę w radzieckim MSZ z prośbą o zajęcie w tej sprawie oficjalnego stanowiska oraz o dopuszczenie przedstawicieli Polski do prac przy ekshumacji grobów. W tym samym czasie do lasu charkowskiego udali się polscy konsulowie z Kijowa, Ryszard Polkowski i Bogusław Szczepaniak. Spotkali się także z przedstawicielami kierownictwa Zarządu KGB w Charkowie. Jego szef, gen. Nikołaj G. Gibadułow stwierdził, że istnieje 99% pewności pogrzebania oficerów WP w VI Kwartale Parku Leśnego.

Pierwsze upamiętnienia indywidualne
Pierwsze upamiętnienia indywidualne
Charków rejon dołów śmierci
Charków rejon dołów śmierci

23 VI 1990 r. szef KGB USRR gen. W. Gołuszko i jego zastępca, gen. Grigorij Kowtun przekazali stronie polskiej (konsulowie z KG w Kijowie) listę 4031 nazwisk oficerów WP, więźniów Starobielska. Odbyło się to w obecności przedstawicieli MSZ USRR oraz posłów Włodzimierza Cimoszewicza i L. Kozaczko, członków delegacji Sejmu RP, która wraz z marszałkiem Mikołajem Kozakiewiczem przebywała wówczas na Ukrainie. Złożono również, po raz pierwszy, wieńce i zapalono znicze na mogiłach polskich oficerów.

W lipcu 1990 r. do prowadzenia planowanego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej zgłosił się (objął je z nominacji Ministra Sprawiedliwości Aleksandra Bentkowskiego) Stefan Śnieżko, zastępca prokuratora generalnego RP. Skierował on jeszcze w lipcu, dwukrotnie, wnioski o dopuszczenie do ekshumacji w Charkowie strony polskiej. Podczas rozmów w dniach 18-20 VII w Kijowie i Charkowie, m.in. z pierwszym zastępcą generalnego prokuratora USRR Władimirem Silikowem i charkowskim prokuratorem obwodowym Gienadijem Korżewnikowem prok. Śnieżko uzyskał zgodę na udział polskich prokuratorów i biegłych w procedurach prowadzonego od kwietnia śledztwa oraz planowanej na wrzesień ekshumacji.

Projekt polskiego udziału w ekshumacji został przedstawiony władzom USRR w sierpniu, pozostał jednak bez odzewu. 13 IX prok. Śnieżko został poinformowany o terminie ekshumacji, która miała trwać 2 (!) dni, 26 i 27 IX. Strona radziecka stosowała wypróbowaną metodę uników i zwlekania. W kolejnych rozmowach 20-22 IX w Kijowie i Charkowie prokurator generalny USRR Potiebienko poinformował S. Śnieżkę o zamiarze przekazania śledztwa do prokuratury wojskowej.

Pierwsze pomniki w lesie charkowskim
Pierwsze pomniki w lesie charkowskim

Sprawy śledztwa, ekshumacji i budowy polskich cmentarzy wojskowych zostały włączone - staraniem NKHBZK (w 1990 r. założona została Polska Fundacja Katyńska do zbierania funduszy na budowę cmentarzy) - jako kwestie do poruszenia przez Ministra Spraw Zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego podczas jego październikowej wizyty w Moskwie. Poruszone zostały na końcowym spotkaniu 11 X, z udziałem ministra E. Szewardnadze w obecności płk. Iwana Abramowa z Prokuratury Generalnej ZSRR. Otrzymał on polecenie ostatecznego załatwienia uruchomienia sprawy śledztwa w terminie do 15 XI. Śledztwo to przejęła Naczelna Prokuratura Wojskowa Związku Radzieckiego (sprawa karna nr 159 przeciwko odpowiedzialnym za zbrodnię katyńską). W połowie listopada powiadomiono stronę polską, iż przedstawiciele Departamentu Prokuratury MS RP wraz z ekspertami zostaną dopuszczeni do sowieckich akt oraz udziału w czynnościach śledczych i ekshumacyjnych. Akta udostępniono polskim prokuratorom - Stefanowi Śnieżce, Henrykowi Stawryłło, płk. Stanisławowi Przyjemskiemu - podczas ich pobytu w Moskwie 17 grudnia. Zostało również ustalone, że Rosjanie wystąpią z wnioskiem o wykonywanie przez Polaków czynności w drodze pomocy prawnej.

Pismo Naczelnej Prokuratury Wojskowej ZSRR z 25 XII komunikowało, że na mocy tego porozumienia Prokuratura Generalna RP będzie występować jako prokuratura posiłkowa wspierająca postępowanie śledcze i wykonująca czynności w drodze pomocy prawnej dla śledztwa radzieckiego.

Dla celów przyszłych prac ekshumacyjnych analizowane były m.in. niemieckie zdjęcia lotnicze okolic Katynia, Miednoje i Charkowa z lat 40. przywiezione do Polski z USA przez Wacława Godziembę-Maliszewskiego.

Podczas kolejnej wizyty polskich prokuratorów (w tym samym składzie) w Moskwie w kwietniu 1991 r. udostępniono im ok. 100 teczek śledztwa, uzgodnione też zostały terminy ekshumacji (w okresie od lipca, najpóźniej do września tego roku). Prace miały być prowadzone pod nadzorem władz prokuratorskich ZSRR i Polski. W dniach 25-27 VI w Warszawie przebywali prokuratorzy z Moskwy: płk Nikołaj Anisimow, płk Stefan Rodziewicz, płk Aleksandr Trietieckij, płk Jurij Szumiejko ze Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej. Przywieźli oni gotowe rozkazy o terminie ekshumacji, podpisane przez gen. Mojsiejewa, ówczesnego szefa Sztabu.

Tymczasem na V Zjeździe Delegatów Rodzin Katyńskich 29 VI 1991 r. w Łodzi, przedyskutowany został problem upamiętnienia polskich jeńców spoczywających w Charkowie i Miednoje. Rodziny postanowiły, że cmentarze powinny mieć podobny charakter jak postulowany dla Katynia.

Skład polskiej ekipy ekshumacyjnej ustalony został ostatecznie 11 VII. W Charkowie pracowały następujące osoby: prok. S. Śnieżko - szef, prokuratorzy: mgr Zbigniew Mielecki i mgr Henryk Stawryłło z Ministerstwa Sprawiedliwości, płk mgr Andrzej Komarski, szef Prokuratury Wojskowej Warszawskiego Okręgu Wojskowego, dr Erazm Baran, medyk sądowy, Akademia Medyczna Kraków, prof. Bronisław Młodziejowski, antropolog, Wyższa Szkoła Policyjna, dr Roman Mądro, Akademia Medyczna Lublin, inż. mgr Jędrzej Tucholski, autor Mordu w Katyniu, prof. dr Andrzej Nadolski, archeolog PAN, Elżbieta Rejf, Zarząd Główny PCK i płk Zdzisław Sawicki, ekspert falerystyki. Następnie dokooptowano mgr. inż. Jarosława Rosiaka i Aleksandra Zalęskiego, z Komendy Głównej Policji. Ekipie towarzyszyli ks. Zdzisław Peszkowski, jeniec Kozielska oraz red. Stanisław Mikke z „Palestry”, a także reż. Józef Gębski i ekipa Wytwórni Filmów Dokumentalnych. Ostatecznie ekshumację wyznaczono w obu miejscach, w Charkowie i w Miednoje - na 25 VII-30 VIII - i nie udało się okresu tego przedłużyć.

Jej głównym celem było pozyskanie dowodów dla śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej.

Równolegle z przygotowaniami do ekshumacji w dniach 22-27 VII delegacja polska (MSZ, MON, Rada OPWiM) toczyła rozmowy w Moskwie, Kijowie i Charkowie w sprawie budowy cmentarzy.

Przybyła 24 VII do Charkowa polska ekipa zastała tam świeżo ukończony pomnik ku czci spoczywających w lesie ofiar stalinizmu (krzyż katolicki i wyryty na płycie wiersz Asnyka; zbudowany z inicjatywy charkowskiego KGB). Stał też w centralnym punkcie lasu brzozowy krzyż, umieszczony tu przed 1 XI 1990 r. przez załogę „Energopolu”.

Prace ekshumacyjne w Charkowie trwały w dniach 25 VII - 7 VIII. Wykonano ogółem 49 wykopów, wydobyto szczątki 169 Polaków i 20 obywateli radzieckich. Odkryte zostały w 3 przypadkach niewątpliwie masowe groby oficerów WP, w jednym - znaleziska ściśle z nimi związane. W 2 przypadkach natrafiono na masowe groby obywateli sowieckich. Badania potwierdziły, że w lesie charkowskim spoczywają szczątki oficerów WP ze Starobielska, ustalono też szereg faktów; dot. m.in. sposobu mordowania i okoliczności zbrodni. Uzyskano także dowody rzeczowe.

Do Centralnego Laboratorium Kryminalistyki KG Policji i Instytutu Nauk Policyjnych w Legionowie przekazano do celów badawczych dokumenty osobiste i służbowe, w tym korespondencję od rodzin, banknoty rublowe, fragmenty gazet itp. Ponadto wydobyto wiele przedmiotów osobistego użytku i wyposażenia (odznaki wojskowe, medale, nieśmiertelniki, fragmenty mundurów, buty), z niektórych udało się odczytać nazwiska. Przewieziono je do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. W początkach 1993 r. dokonane zostało formalne (po wcześniejszym faktycznym) przejęcie przez Muzeum WP ok. 5 tys. pamiątek z Charkowa i Miednoje od Komendy Głównej Policji. Trafiły one następnie do utworzonego 29 VI 1993 r. Muzeum Katyńskiego (oddział Muzeum WP).

W następnych latach wykonana została - na zlecenie Rady OPWiM - konserwacja części z tych przedmiotów.

Po zakończeniu prac ekshumacyjnych członkowie ekipy złożyli wydobyte szczątki oficerów WP do 9 skrzyń-trumien, z krzyżami na wiekach, umieszczono je w grobie nr V. Obok, w wykopanym grobie spoczęły szczątki obywateli radzieckich. Dziesiąta trumna, ze szkieletem 1 oficera przygotowana została do uroczystego pogrzebu. Odbył się on 10 VIII 1991 r., z udziałem oficjalnej delegacji polskiej, na czele z Ministrem Stanu ds. Bezpieczeństwa Narodowego, Lechem Kaczyńskim, reprezentującym Prezydenta RP. Ponadto w skład delegacji polskiej wchodzili: wicemarszałek Senatu, Andrzej Wielowiejski, wiceministrowie spraw zagranicznych i obrony narodowej, szef Urzędu Rady Ministrów, kierownictwo Rady OPWiM, 32 krewnych ofiar, wśród nich syn zidentyfikowanego z odczytanych nazwisk ppor. rez. Stanisława Plewy i 2 wdowy katyńskie, kompania reprezentacyjna WP i orkiestra (uroczystości przygotowały: URM, MSZ, Dep. Wychowania MON, Rada OPWiM). Trumnę, okrytą biało-czerwonym sztandarem i wstęgą Virtuti Militari uroczyście złożono w grobie. Został na nim ustawiony 7-metrowy dębowy krzyż (dostarczony przez „Energopol”), obok umieszczono tablicę z napisem: Pamięci 3921 generałów i oficerów Wojska Polskiego, więźniów Starobielska zamordowanych wiosną 1940 roku przez NKWD i tu pochowanych. Charków 10.08.1991 Rodacy. Mszę św. koncelebrowali: ks. Biskup Polowy WP, gen. bryg. Sławoj L. Głódź i ocalały jeniec Kozielska, ks. Zdzisław Peszkowski. Uczestniczyli w niej duchowni obrządku prawosławnego, grecko-bizantyjskiego, ewangelicko-augsburskiego oraz mojżeszowego. Do mogiły wsypana została ziemia przywieziona z Katynia oraz z Polski - pobrana z kopców Kościuszki i Piłsudskiego. Na grobie ukraińskim stanął krzyż prawosławny. W uroczystości brały też udział władze centralne i obwodowe USRR.

Było oczywiste, że rozpoczęte prace ekshumacyjne muszą być kontynuowane, a szczątki polskich oficerów należy godnie pochować.

Jeszcze w trakcie prowadzonych prac FRK złożyła na ręce przewodniczącego Rady OPWiM pismo (datowane 30 VII), ze stanowiskiem w sprawie cmentarzy i upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej. W Katyniu, Miednoje i Charkowie powinny powstać polskie cmentarze wojskowe; pochówek miał być zgodny z postanowieniami Konwencji Genewskich. FRK postulowała rozpisanie przez Rząd Polski i jego odpowiednie instytucje (Rada OPWiM, SARP), konkursu na 3 cmentarze-pomniki, wzniesione i zorganizowane w duchu Konwencji Genewskich. Rodziny ofiar miały mieć zapewniony udział w opinii twórczej. Winien być zorganizowany uroczysty pogrzeb ofiar.

W tym czasie blok wschodni trząsł się już w posadach; rozpadł się Związek Radziecki, powstawały nowe, samodzielne państwa, 24 sierpnia 1991 r. proklamowała niepodległość Ukraina.

Skomplikowana sytuacja polityczna z jednej strony ułatwiała i przyspieszała, z drugiej zaś - hamowała działania katyńskie.

Niezbędne były regulacje prawne stwarzające podstawy do podejmowania działań w nowej rzeczywistości.

W marcu 1992 r. przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych powołano Katyńskie Kolegium Doradcze (w jego skład wchodzili przedstawiciele MSW, MON, Sztabu Generalnego WP, Prokuratury Generalnej, Zarządu Głównego PCK, Rady OPWiM, SARP, Episkopatu, FRK, NKHBZK, PFK, Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”); jego głównym celem było przygotowanie umów z Rosją i Ukrainą o ochronie grobów i miejsc pamięci. Projekty umów wraz z notami zawierającymi prośbę o zgodę na natychmiastowe przystąpienie do dalszych ekshumacji przekazane zostały 13 VI władzom Federacji Rosyjskiej, w dniach 11-13 VII - Ukrainie.

W rezultacie polskich starań w kwietniu i czerwcu 1992 r. zostały podpisane z władzami obwodów smoleńskiego i twerskiego, a w połowie lipca - charkowskiego, umowy intencyjne w sprawie wspólnych działań zmierzających do urządzenia polskich cmentarzy w Katyniu, Miednoje i Charkowie.

18 maja 1992 r. podpisano traktat o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą.

W pierwszych dniach lipca 1992 r. Rada OPWiM, realizując postulaty Rodzin Katyńskich, przejęła koordynację wszelkich działań w zakresie wyznaczenia terenów przyszłych polskich cmentarzy wojennych i ich budowy; z dniem 16 VII Kolegium Katyńskie przekształciło się w Zespół Katyński przy Radzie OPWiM (w tym samym składzie, z udziałem przedstawiciela MSZ, pod osobistym przewodnictwem Stanisława Broniewskiego). Od tej pory w tej właśnie instytucji skupiły się wszystkie działania w sprawach katyńskich.

Należy zaznaczyć, że strona ukraińska podnosiła we wszystkich rozmowach (VII 1991, VII 1992) kwestię zbudowania wspólnego cmentarza ofiar totalitaryzmu, strona polska podkreślała jednak konieczność zachowania odrębności obu cmentarzy.

15 IX 1992 r. funkcję sekretarza generalnego Rady OPWiM objął młody krakowski historyk, Andrzej Przewoźnik. Odtąd w jego właśnie rękach znalazła się Sprawa Katyńska. A sprawa ta posuwała się, wprawdzie wolno i z niespodziewanymi często trudnościami, ale do przodu.

14 X 1992 r. specjalny wysłannik prezydenta Borysa Jelcyna, naczelny archiwista państwowy FR, prof. Rudolf Pichoja, przekazał na ręce prezydenta Lecha Wałęsy wybór dokumentów katyńskich, w tym kopie słynnej notatki Berii i decyzji Biura Politycznego WKP(b) z 5 III 1940 r.

W połowie października 1992 r. FRK zakończyła analizę postulatów dot. budowy cmentarzy katyńskich, nadesłanych przez Rodziny Katyńskie z Polski. Były one zgodne. Cmentarze miały być zlokalizowane na miejscach pierwotnego pochówku jeńców.

15 X 1992 r. po wizycie Rodzin Katyńskich na Kremlu, wiceprezydent FR, A. Ruckoj powołał Grupę Roboczą ds. Katyńskich, na czele z gen. Leonidem Zaiką. Miała ona doprowadzić do pilnego zakończenia śledztwa, udzielić pomocy w sprawie ekshumacji, zakończyć w 1994 r. (!) budowę cmentarzy. Do Polski przybyła grupa Rosjan, bliskich współpracowników wiceprezydenta.

Również władze Ukrainy w odpowiedzi na notę z lipca, notą z 22 IX wyraziły zgodę na dalsze ekshumacje w VI Kwartale Parku Leśnego.

Jednak sprawy się przeciągały, trwały trudne pertraktacje nad sformowaniem umów międzyrządowych; aktywny w nich udział brał sekretarz generalny Rady OPWiM.

Równocześnie na posiedzeniach Zespołu Katyńskiego dyskutowano nad opracowanymi w styczniu 1993 r. przez FRK w wyniku przeprowadzonej ankietyzacji Danymi merytorycznymi do założeń ideowych konkursu na cmentarze katyńskie (w Katyniu i Miednoje w Rosji oraz w Charkowie na Ukrainie) wraz z sugestiami Federacji Rodzin Katyńskich. Tak więc cmentarze winny mieć polski i wojskowy charakter, powinny podkreślać polskość ofiar, ich wojskowe funkcje, a także sposób popełnienia zbrodni i jej masowość. Wszystkie ofiary miały otrzymać indywidualne tabliczki epitafijne. Na cmentarzu należało uwzględnić pośmiertne odznaczenie jeńców z trzech obozów przez Rząd Polski w Londynie krzyżem Virtuti Militari.

Wreszcie - 22 I 1994 r. z Rosją, a 21 III z Ukrainą podpisane zostały międzyrządowe umowy o ochronie grobów i miejsc pamięci ofiar wojen i represji totalitarnych (tytuły umów nieco się różnią), stwarzające podstawy formalne do przeprowadzenia ekshumacji i budowy cmentarzy.

W międzyczasie trwały już przygotowania do prac; kompletowano ekipy, gromadzono sprzęt itp.

Jednocześnie Rada OPWiM wraz z Zespołem Katyńskim prowadziła dyskusje i przygotowania do ogłoszenia konkursu na projekty cmentarzy katyńskich.

Prace w Charkowie poprzedziła ekshumacja w Starobielsku. W obozie zmarło przed wywiezieniem na egzekucje ok. 30 oficerów (dokładna liczba nie jest znana na skutek braków i nieścisłości w dokumentach NKWD). Miejsce ich pochowania na przeznaczonym do likwidacji miejskim cmentarzu wskazane zostało Radzie OPWiM przez KGB i miejscową ludność. W wyniku dokonanych ustaleń, 2 II 1994 r. sekretarz generalny A. Przewoźnik podpisał porozumienie z władzami miejskimi i rejonowymi w Starobielsku w sprawie ekshumacji oraz wydzielenia terenu na polską kwaterę na nowym cmentarzu komunalnym Czimierowka. W dniach 15-21 IV 1994 r. ekshumację przeprowadziła na zlecenie Rady OPWiM ekipa specjalistów z Polski pod kierownictwem doc. dr. hab. Mariana Głoska, archeologa z PAN w Łodzi (prof. Roman Mądro, Akademia Medyczna w Lublinie, lek. med. Przemysław Mądro, mgr Stefan Pedrycz - przedstawiciel PCK, przy udziale prok. Aleksandra Herzoga z Ministerstwa Sprawiedliwości RP, płk. Wiktora Łaździna, zastępcy attaché wojskowego przy Ambasadzie RP w Kijowie i A. Przewoźnika).

Groby w Starobielsku przed ekshumacją
Groby w Starobielsku przed ekshumacją

Spośród wydobytych szczątków 48 osób zidentyfikowano jako Polaków, przypuszczalnie zmarłych w obozach zarówno Starobielsk I, jak i Starobielsk II. Ustalenie ich personaliów okazało się niemożliwe na skutek braku jakichkolwiek dokumentów osobistych.

21 IV 1994 r. szczątki w trumnach złożono w indywidualnych grobach na nowej kwaterze i pogrzebano z udziałem księdza katolickiego.

19 XI 1994 r. Rada OPWiM zawarła umowę z przedsiębiorstwem „Budimex” S.A. na budowę i upamiętnienie kwatery wg projektu inż. arch. Andrzeja Rószkiewicza z Warszawy. Uroczyste poświęcenie zbudowanej kwatery odbyło się 25 IX 1995 r. z udziałem ekipy prowadzącej prace sondażowo-ekshumacyjne w Charkowie.

Kwatera polska na cmentarzu w Starobielsku
Kwatera polska na cmentarzu w Starobielsku

Zasadnicze prace na terenie VI Kwartału Parku Leśnego w Charkowie trwały przez 3 sezony badawcze w latach 1994-1996:
2 IX - 27 IX 1994 r. (16 dni pracy na stanowiskach)
3 VI - 22 IX 1995 r.
27 V - 14 IX 1996 r.

Po pracach we wrześniu 1994 r. delegacja władz obwodu charkowskiego podpisała 23 XII 1994 r. w Warszawie dokument wyrażający wolę kontynuowania badań przez polskich specjalistów.

Prace przygotowane były pod względem formalnym i organizacyjnym przez Radę OPWiM i prowadzone na jej zlecenie.

W międzyczasie, we wrześniu 1994 r. zespół geodetów wojskowych pod kierownictwem ppłk. dr. inż. Bogdana Kolanowskiego (mjr mgr inż. Jerzy Wiśniewski, kpt. mgr inż. Ireneusz Chudzik, por. mgr inż. Tadeusz Dadas) prowadził w VI Kwartale polowe prace geodezyjne związane z wykonaniem mapy zasadniczej w skali 1:500 terenu przyszłego cmentarza. Na podstawie tych badań opracowane zostały mapy wysokościowe i plastyczne, a następnie stół plastyczny. Pomiarami geodezyjnymi objęto obszar ok. 16 ha.

Prace geodezyjne, 1994 r.
Prace geodezyjne, 1994 r.

W różnych okresach lat 1994-1996 w ekipie ekshumacyjnej, pod stałym kierownictwem archeologa, prof. dr. hab. Andrzeja Koli z UMK w Toruniu, pracowali: archeolodzy, medycy sądowi, antropolodzy, kryminolodzy, konserwatorzy zabytków, przedstawiciele PCK, pracownicy inżynieryjno-techniczni; mgr Mieczysław Góra, mgr Marek Urbański, doc. dr Maria Blombergowa, mgr Jacek Dąbrowski, mgr Witold Tokarski, mgr Wiesława Matuszewska-Kola, mgr Małgorzata Grupa, mgr Wojciech Szulta, mgr Jacek Bloch, mgr Grzegorz Dębski, dr Andrzej Florkowski, mgr Jarosław Bednarek, mgr Beata Iwanek, dr Erazm Baran, mgr Robert Kola, mgr inż. Paweł Bielecki, mgr Magdalena Dobrowolska, Andrzej Szuwarski, mjr Sławomir Stochmal, dr Ewa Gruner-Żarnoch (Rodziny Katyńskie), prawnik, mgr Stanisław Mikke, także studenci archeologii UMK i do robót fizycznych - okoliczni mieszkańcy. Wymieniamy nazwiska tych osób w uznaniu nie tylko ich fachowości i zaangażowania, ale także wytrwałości i hartu ducha, jakie musieli wykazać, aby sprostać pod względem psychicznym i także fizycznym nałożonemu - niesłychanie trudnemu - zadaniu. Atmosferę i warunki pracy, a jednocześnie determinację i poświęcenie poszczególnych członków ekip najlepiej oddał red. St. Mikke w swej znanej książce pt. „Śpij, mężny” w Katyniu Charkowie Miednoje. Od razu trzeba dodać, że członkowie ekip ekshumacyjnych, wykonujący historyczne zadanie o nieprzecenionym dla Polski znaczeniu, nie doczekali się specjalnych honorów ze strony władz RP. Jedyne podziękowanie i uhonorowanie spotkało ich ze strony wdzięcznych Rodzin Katyńskich oraz Rady OPWiM, która odznaczyła ich medalami Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej.

Badania poszukiwawcze grobów prowadzone były metodą archeologicznych sondaży wiertniczych i sondaży wąsko-przestrzennych na obszarze obejmującym zasadniczo 1,3 ha, wydzielonym z parku sanatoryjnego służby bezpieczeństwa Ukrainy. W sezonach 1995-1996 skoncentrowano się już na pracach archeologiczno-ekshumacyjnych.

Sondaże, 1994 r.
Sondaże, 1994 r.

Łącznie na terenie 50 x 100 m zlokalizowano 75 grobów masowych, występujących po obu stronach „czarnej drogi”. Duże groby wewnątrz jej pętli to - poza jednym - wyłącznie mogiły polskich oficerów.

Ogółem w latach 1991 oraz 1994-1996 odkryto i przebadano 15 masowych grobów polskich, w tym 8 mokrych, z wodą występującą nawet do wysokości 60-75 cm od dna. Największy z nich, o powierzchni 4,2 x 14,0 m, mieścił 1025 zwłok. Przedstawiało się to następująco:
1991 - 2 groby - 167 osób,
1995 - 3 groby - 80, 673, 718 osób,
1996 - 10 grobów - 1025, 329, 130, 35, 90, 303, 390, 70, 244, 48;
ogółem: 4302 osoby, w tym 1 kobieta.

Prace ekshumacyjne, 1996 r.
Prace ekshumacyjne, 1996 r.

W czasie prac prowadzonych w latach 1994-1996 wykonanych zostało ogółem 4673 sondaży. W 1996 r. wyeksplorowano również i wyekshumowano 60 grobów obywateli radzieckich, były w nich zakopane zwłoki 2098 osób.

Odkryto też ślady ingerencji mechanicznych w doły grobowe, sięgających aż do ich dna, wykonanych na przełomie lat 1970/1980 wiertłami o średnicy 60 i 80 cm. Najprawdopodobniej miało to związek z meldunkiem w latach 70. ówczesnego dyrektora gospodarstwa leśnego lasu charkowskiego Anatolija Omielicza do KGB o znajdywaniu w VI kwartale po ulewnych deszczach ludzkich kości i czaszek (informacja uzyskana przez L. Bójkę w maju 1990 r.).

W ślad za tym do lasu nadjechały maszyny, coś kopano i wlewano do dołów, potem teren ponownie ogrodzono płotem i postawiono w tym kwadracie dom wypoczynkowy i dacze KGB.

Siady niszczenia grobów w lesie charkowskim
Ślady niszczenia grobów w lesie charkowskim

Na podstawie wydobytych z grobów przedmiotów i dokumentów w 1996 r. odczytano 188 nazwisk jeńców Starobielska figurujących na przekazanej w 1990 r. Polsce liście NKWD, 21 nazwisk nie występowało na tych wykazach. Ogółem w trakcie prac archeologicznych w latach 1991 oraz 1994-1996 uzyskano 421 nazwisk polskich oficerów.

Po zakończeniu prac, we wrześniu 1996 r. na każdym z polskich grobów postawiony został brzozowy krzyż katolicki, na radzieckich - prawosławny. 11 września na mogiłach - w obecności przybyłych z Polski rodzin ofiar, członków ekipy i sekretarza generalnego Rady OPWiM - mszę św. odprawił ks. płk Tadeusz Dłubacz.

Pierwotne miejsce pochówku zajmowało obszar ok. 1,3 ha, miało kształt prostokąta o wymiarach 50 x 100 m. Groby rozmieszczone były wzdłuż pierwotnego płotu, po wewnętrznej stronie „czarnej drogi”. Groby przy płocie (radzieckie) mają przeważnie 2 x 3 do 3 x 4 m, polskie - do 17 x 3,5 m (1 duży).

Z mogił wydobyto ogromne ilości rozmaitych przedmiotów należących do ofiar; wyposażenia (fragmenty mundurów, czapek i butów, nieśmiertelniki, oporządzenie), osobistego użytku, w tym: manierki, menażki, naczynia, środki higieny, grzebienie, kubki, portfele, monety, papierośnice, pamiątki, łańcuszki, kilka zegarków, pierścionki, sygnety i obrączki, szachy, warcaby, przedmioty kultu religijnego, także dokumenty i części gazet. Po przeprowadzonej konserwacji znalazły się one w Muzeum Katyńskim.

Drewniane papierośnice wydobyte z dołów śmierci
Drewniane papierośnice wydobyte z dołów śmierci

Olbrzymia dokumentacja specjalistyczna, sporządzana w trakcie prac, stanowiła niezbędny materiał do budowy przyszłego cmentarza.

Jeszcze w czasie ich trwania odbyły się kilkakrotne spotkania przedstawicieli Rady OPWiM z władzami ukraińskimi w sprawach związanych z pracami polskich specjalistów, a także budową cmentarza.

Strona ukraińska naciskała na wspólną nekropolię ofiar totalitaryzmu, motywując to m.in. bliskością i przemieszaniem mogił (władze ukraińskie nie zgodziły się na przeniesienie szczątków z grobów obywateli radzieckich, położonych wśród grobów polskich w celu stworzenia części wyłącznie polskiej). Sprawa została przesądzona w czasie wizyty na Ukrainie, w tym w Charkowie, ówczesnego premiera RP, Włodzimierza Cimoszewicza (w składzie delegacji zabrakło przedstawiciela Rady OPWiM), kiedy to zapadła decyzja o budowie wspólnego cmentarza ofiar totalitaryzmu.

Po skomplikowanych i żmudnych przygotowaniach Rada OPWiM ogłosiła 17 VII 1995 r. otwarty konkurs na koncepcję ukształtowania przestrzennego polskich cmentarzy wojennych w Katyniu, Miednoje i Charkowie; miała ona stać się podstawą do opracowania projektów realizacyjnych cmentarzy. Konkurs skierowany został do polskich środowisk twórczych w kraju i za granicą. Do udziału w nim zaproszono imiennie, na tych samych warunkach, co wszystkich uczestników, 5 zespołów autorskich. Zadanie konkursowe sprecyzowała Rada OPWiM wspólnie z FRK. Należało więc określić obszar, rozmieszczenie i kształt mogił zbiorowych, zaprojektować formę i rozmieszczenie indywidualnych tabliczek epitafijnych i epitafiów ogólnych, miejsce uroczystości oraz sposób obsługi i konserwacji cmentarzy. Podkreślono konieczność uzyskania jak najwyższych wartości artystycznych. Cmentarze miały mieć charakter ekumeniczny, uwzględniać symbole narodowe, państwowe i religijne, ze szczególnym podkreśleniem Krzyża Kampanii Wrześniowej i krzyża Virtuti Militari.

Na konkurs wpłynęły 32 prace, m.in. z Francji, Niemiec i Norwegii. 22-osobowe jury (w jego skład wchodzili wybitni twórcy - architekci, rzeźbiarze i plastycy, przedstawiciele Ministerstwa Kultury, MON, Prymasa Polski, FRK, NKHBZK, PFK, Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, środowisk katyńskich), na czele z prof. dr. inż. arch. Maciejem Gintowtem z Politechniki Warszawskiej ogłosiło wyniki 1 XII 1995 r. Przyznano 3 równorzędne wyróżnienia do dalszego opracowania; w następnym etapie miał z nich zostać wyłoniony projekt do realizacji. W kwietniu 1996 r. członkowie owych 3 zespołów udali się na tereny przyszłych cmentarzy (wyjazd zorganizowała Rada OPWiM), w celu pełnego uwzględnienia w pracach projektowych stanu miejsc.

1 X 1996 r. sąd konkursowy wskazał do realizacji pracę zespołu w składzie: art. rzeźb. Zdzisław Pidek (PWSSP Gdańsk), art. rzeźb. Andrzej Sołyga, arch. Wiesław i Jacek Synakiewicz. Zdaniem jury wykazała ona ogromny szacunek dla istniejących zbiorowych grobów i dołów śmierci. Za istotną wartość uznano ideę podziemnego dzwonu. Sąd konkursowy, rodziny i środowiska katyńskie po zaakceptowaniu całości wskazały na potrzebę korekt i uzupełnień przedstawionej koncepcji. Ostateczny kształt cmentarzy zarysował - opracowany we współpracy ze środowiskami katyńskimi - dokument pt. Zalecenia pokonkursowe, uwzględniony w fazie przygotowania projektów. Punkt centralny każdego cmentarza miała stanowić pionowa ściana pamięci z nazwiskami wszystkich ofiar, podziemnym dzwonem i stołem ofiarnym-ołtarzem oraz widocznym z dala krzyżem, spełniające funkcję otwartej kaplicy do modłów i uroczystości. Wobec niemożności zbudowania grobów indywidualnych (identyfikacja szczątków nie była możliwa) miały powstać mogiły zbiorowe z krzyżami. Szczególne trudności w projektowaniu nastręczał wspólny cmentarz w Charkowie.

W dniach 7-9 XII 1998 r. sekretarz generalny Rady OPWiM uzgodnił z władzami obwodu charkowskiego, w tym z głównym architektem, ostateczny zasięg cmentarza oraz otrzymał wykaz nazwisk 2746 osób, które powinny się znaleźć na ścianie części ukraińskiej. Wśród nich znajdowało się wiele nazwisk polskich.

27 VI 1998 r. nastąpiło wmurowanie aktów erekcyjnych i kamienia pamiątkowego pod cmentarz w Charkowie. Miało to miejsce w obecności Prezydentów Polski i Ukrainy, którzy podpisali wspólny akt erekcyjny pod budowę cmentarza ofiar totalitaryzmu. Przy mogiłach polskich i ukraińskich wystawione były posterunki honorowe.

Akt erekcyjny polskiego cmentarza wojennego w imieniu Rodzin Katyńskich podpisał Przewodniczący Rady FRK, Janusz Lange.

Wykonany z marmuru, miedzi i ceramiki kamień węgielny podarowany został przez Rodziny Katyńskie i ludzi dobrej woli z Opolszczyzny. Poświęcił go 24 XII 1994 r. w Rzymie Jan Paweł II.

Tabliczka epitafijna gen. F. Sikorskiego
Uroczystość wmurowania aktów erekcyjnych, z boku mogiły po ekshumacji

W 1998 r. Rada OPWiM ogłosiła przetarg na wykonanie robót budowlanych. Jego rozstrzygnięcie nastąpiło w październiku tegoż roku. Wygrał „Budimex” S.A., jako wykonawca generalny.

W tymże roku przystąpiono do skomplikowanych czynności formalnych, organizacyjnych i przygotowawczych. Chodziło zwłaszcza o uzyskanie pozwolenia na budowę i zatwierdzenie dokumentacji wykonawczej.

Dużo wcześniej, bo już w grudniu 1994 r., po dłuższych dyskusjach w gronie przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki Komunalnej, PCK, NKHBZK i Rady OPWiM, zapoznaniu się z obowiązującymi przepisami w zakresie stosowania inskrypcji na cmentarzach wojennych i wojskowych oraz ustaleniu formy zapisu, Rada OPWiM podpisała umowę z NKHBZK na opracowanie inskrypcji imiennych dla oficerów WP i policjantów spoczywających na 3 katyńskich cmentarzach oraz księgi cmentarnej, na razie dla Katynia.

Dla inskrypcji na tabliczki imienne przyjęto zapis skrócony: stopień wojskowy lub policyjny, imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, zawód, przydział wojskowy lub policyjny, rok śmierci; ogółem 1,5 wiersza maszynowego, ok. 75 znaków pisarskich.

Uroczystość wmurowania aktów erekcyjnych, z boku mogiły po ekshumacji
Tabliczka epitafijna gen. F. Sikorskiego

Dla księgi cmentarnej zapis miał być poszerzony o ważniejsze stanowiska wojskowe i cywilne, odznaczenia, dane nt. rodziny, krótką informację o źródłach, a także fotografię; ogółem 5 wierszy maszynopisu.

Redakcję merytoryczną całości dzieła powierzono członkowi NKHBZK, płk. dr. Markowi Tarczyńskiemu, koordynację organizacyjno-techniczną przedsięwzięcia - dr Bożenie Łojek.

W początkach 1995 r. NKHBZK powołał 3 zespoły do opracowania inskrypcji; dla Katynia - pracownicy Wojskowego Instytutu Historycznego i Centralnego Archiwum Wojskowego pod kierownictwem dr. M. Tarczyńskiego; dla Charkowa - pracownicy Centralnego Archiwum MSW i Muzeum Katyńskiego pod kierownictwem mgr inż. Jędrzeja Tucholskiego; dla Miednoje - pracownicy CA MSW i Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie pod kierownictwem dr. Grzegorza Jakubowskiego. Materiałem podstawowym do prac były NKWD-owskie listy wywózkowe z Kozielska i Ostaszkowa oraz wykaz teczek „ubyłych” jeńców Starobielska. Do Rodzin Katyńskich rozesłano specjalne ankiety z prośbą o dane biograficzne oraz fotografie ofiar. Wpłynęło ok. 2800 odpowiedzi.

Podkreślając ogromne zaangażowanie i pracę dr. M. Tarczyńskiego i dr Bożeny Łojek, nie sposób nie odnotować kłopotów z terminowością występujących w pozostałych zespołach. Spowodowane one były m.in. napływem nowych materiałów z archiwów poradzieckich.

Decyzją nr 271 z 24 III 1999 r. Komitet Wykonawczy Charkowskiej Rady Miejskiej wydzielił 4248 m2 gruntu w VI Kwartale Parku Leśnego Radzie OPWiM oraz udzielił zezwolenia na projektowanie i zbudowanie cmentarza ofiar totalitaryzmu. Grunt ten użytkowany był dotychczas przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy i DSKP „Charkiwulenbud”.

31 III 1999 r. „Budimex”, wraz z podwykonawcą, firmą Elektrotechnika Sp. z o.o. rozpoczął roboty budowlane w Charkowie. W roku 1999 rozstrzygnięto również przetarg na elementy rzeźbiarskie, w wyniku którego ich wykonanie, dostawę i montaż, Rada OPWiM zleciła konsorcjum Budimex S.A. - Metalodlew S.A.

Zimą 1999/2000, po weryfikacji opracowanych inskrypcji, w kraju wykonywane były żeliwne odlewy elementów rzeźbiarskich (zespół ołtarzowy, obeliski z godłami Polski i Ukrainy, krzyż Virtuti Militari), a także imienne tabliczki epitafijne. W renomowanej odlewni dzwonów Janusza Felczyńskiego w Przemyślu powstawały dzwony z tekstem Bogurodzicy i napisami Katyń, Charków, Miednoje.

Wiosną 2000 r. wznowione zostały prace budowlane. Ze strony Rady OPWiM całością dzieła budowy cmentarzy katyńskich kierował sekretarz generalny Andrzej Przewoźnik. Czuwali nad nimi w kraju i na miejscu - inspektor nadzoru, inż. bud. Ryszard Grauman i inż. Krystyna Brydowska. Przy wszystkich ważniejszych decyzjach oraz podczas wizytacji prac obecny był Prezes Zarządu Federacji Rodzin Katyńskich, Włodzimierz Dusiewicz.

Rada OPWiM organizowała także wspólnie z Zarządem FRK cykliczne spotkania informacyjne prezesów i przedstawicieli Rodzin Katyńskich z Polski, informujące o stanie prac i podejmowanych działaniach.

Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie zbudowany został ze środków Państwa Polskiego; głównie funduszy rządowych, przekazanych na konto Rady OPWiM, a także społecznych, zebranych przez Rodziny Katyńskie i Polską Fundację Katyńską.

Ściana ołtarzowa polska
Ściana ołtarzowa polska

Teren cmentarza ma kształt nieregularnego czworoboku o ogólnej powierzchni 2,31 ha i wymiarach: 143 m (płd.) x 134 m (zach.) x 97 m (płn.) x 64 m (wsch.). Główne jego elementy to: 75 masowych grobów (15 polskich, 60 obywateli radzieckiej Ukrainy), z krzyżami żeliwnymi - katolickimi i prawosławnymi, „czarna droga” (groby i droga wyłożone są kostką bazaltową), ściana ołtarzowa polska (pionowa płyta żeliwna z nazwiskami zamordowanych oficerów WP, krzyż, stół ołtarzowy, dzwon), ściana ołtarzowa ukraińska (pionowa płyta żeliwna z nazwiskami 2746 zamordowanych obywateli radzieckich różnej narodowości; Ukraińców, Rosjan, Polaków, Białorusinów, Niemców, Litwinów, i in., krzyż prawosławny), aleja główna, łącząca oba ołtarze, wyłożona po obu stronach (na podmurówce) tabliczkami epitafijnymi i z wmurowanych na cokołach krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Września. Przy wejściu widnieją obeliski z godłami Polski i Ukrainy, dalej, po lewej stronie - znaki 4 religii wyznawanych przez zamordowanych. Cmentarz otacza stalowe ogrodzenie (362 słupków z krzyżami); o długości 530 m. W nocy oświetlają go reflektory naziemne i lampy.

Podczas rozmów polskiej delegacji rządowej na Ukrainie w marcu 2000 r. uzgodniono datę uroczystego otwarcia i poświęcenia cmentarza na 17 czerwca.

Nad przygotowaniem uroczystości czuwał powołany w ub. roku przez Premiera Komitet Organizacyjny.

Sciana ołtarzowa ukraińska
Sciana ołtarzowa ukraińska
Jedna z polskich mogli
Jedna z polskich mogli

17 VI 2000 r. pierwszy cmentarz katyński, zbudowany w miejscu ukrycia zwłok zamordowanych wiosną 1940 r. przez NKWD oficerów WP z obozu w Starobielsku został uroczyście otwarty i poświęcony w obecności Premierów RP, Jerzego Buzka i Ukrainy, Wiktora Juszczenki, a także polskiej delegacji rządowej z Ministrem Obrony Narodowej, Bronisławem Komorowskim i Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Michałem K. Ujazdowskim, delegacji Sejmu RP z wicemarszałkiem Stanisławem Zającem, Senatu RP z wicemarszałkiem Andrzejem Chronowskim, przedstawicielami Prezydenta RP, sekretarza stanu Marka Siwca i Witolda Śmidowskiego, Biskupa Polowego WP, gen. dyw. Sławoja L. Głódzia, duchowieństwa różnych wyznań, wyższych dowódców wojskowych, kompanii honorowych wojsk Polski i Ukrainy, orkiestry WP, a przede wszystkim - Rodzin Katyńskich. Część z nich do Charkowa przybyła samolotem rządowym, część dojechała pociągiem specjalnym z Olkusza (290 osób, na czele z Prezesem Zarządu FRK, Włodzimierzem Dusiewiczem, pod opieką żołnierzy Korpusu Powietrzno-Zmechanizowanego z Krakowa), część autokarem biura turystycznego „Wilejka”.

Przed uroczystością 17 VI 2000 r.
Przed uroczystością 17 VI 2000 r.

Samego przebiegu uroczystości nie ma potrzeby opisywać, sporo relacji ukazało się w prasie, jakieś fragmenty w telewizji. Każdy z uczestników przeżył to na swój sposób i dla każdego coś szczególnie było ważne i zapadło w pamięć. Wymowną ilustracją 60 lat oczekiwań jest utrwalona w obiektywie St. Mikkego (prezentowana na okładce Biuletynu), ręka starego człowieka, szukającego, już u schyłku życia, wśród epitafiów tabliczki z nazwiskiem swojego ojca... To dobrze, że choć część z nich doczekała.

Ciężka, upokarzająca niewola i okrutna śmierć, haniebny pochówek, ukrywanie i bezczeszczenie grobów, wszystko to - choć częściowo - zatarł godny, żołnierski, państwowy pogrzeb, oddanie hołdu przez najwyższe władze obu państw, honory wojskowe. Nie wszyscy zdołali to napięcie znieść, nie wytrzymało serce p. Ewy Gruner-Żarnoch, tekst jej wystąpienia w imieniu Rodzin Katyńskich odczytała inna osoba.

Po ponad 10-letnich staraniach pierwszy z cmentarzy katyńskich oficjalnie zaistniał.

Jakie refleksje nasuwają się w roku tych dwóch „okrągłych” rocznic, 60 zbrodni i 10 ujawnienia pozostałych dwóch miejsc zakopania zwłok jej ofiar.

Na pewno ta, że zbrodni nie da się ukryć i pogrzebać w niepamięci. Ci, którzy 60 lat temu mienili się panami milionów istnień, wysyłając - jednym podpisem - setki tysięcy niewinnych ludzi na śmierć w zapomnieniu i niesławie, sami w większości podzielili ich los, mało - stali się po latach w oczach świata i historii zbrodniarzami, a ich nazwiska - synonimami hańby i ludobójstwa. Ci zaś, których chcieli unicestwić całkowicie, nie tylko fizycznie, triumfują dziś i otoczeni są chwałą, a ich groby czcią i opieką. I jest to jakiś - dodający otuchy - przejaw sprawiedliwości dziejowej. Niestety, od kilku lat w śledztwie katyńskim nie dzieje się nic, co z dużym niepokojem obserwują Rodziny Katyńskie. Nie widać też, aby zmierzało ono do rozstrzygnięcia.

Przemawia Premier RP
Przemawia Premier RP
Po uroczystości, 17 VI 2000 r.
Po uroczystości, 17 VI 2000 r.

Następna refleksja odnosi się do tych, którzy walczyli o prawdę katyńską, o ujawnienie grobów ofiar, a potem o powstanie cmentarzy. Także tych, których trud, prace badawcze i przy ekshumacji grobów, prace projektowe i przy budowie cmentarzy, zaowocowały wielkim dziełem - pięknymi, godnymi polskimi nekropoliami.

W Sprawie Katyńskiej nic nie przychodziło łatwo. Ma ona swoich bohaterów, ludzi odważnych, zdecydowanych, bezinteresownie jej oddanych. Ich nazwiska poznaliśmy podczas tych 10-letnich, ale i wcześniejszych zmagań. Wymieńmy choćby organizatorkę FRK, nieprzerwanie obecną w działaniach katyńskich, „bojową” Bożenę Łojek i życzliwego, zawsze gotowego do pomocy jej następcę, Włodzimierza Dusiewicza. Podziw i uznanie należy się wielu, miejmy nadzieję, że ich zaangażowanie zostanie docenione w finale starań o upamiętnienie ofiar Zbrodni Katyńskiej. Jednak, jak przy każdej z wielkich spraw, przyciągnęła ona również ludzi, widzących ją głównie przez pryzmat własnych ambicji i korzyści materialnych, gorzej, szkodzących katyńskim działaniom. Na szczęście było ich niewielu, tym nie mniej byli i ich wzmożona w ostatnich latach aktywność powodowała, że szereg trudności trzeba było przezwyciężać również ze strony tzw. „swoich”.

Rok 2000 zamknął zasadniczo 60-letni okres dziejów Sprawy Katyńskiej, zamknął nie do końca, bo wciąż „czekają” na odkrycie Ich miejsc pochówku Polacy zamordowani wiosną 1940 r. w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi. Wierzymy jednak, że i oni, i ich rodziny doczekają się również podobnych uroczystości, jak ta 17 czerwca w Charkowie.

 


Bibliografia:

  1. Dokumentacja Rady OPWiM.
  2. Katyń. Dokumenty zbrodni, t.1, Jeńcy nie wypowiedzianej wojny. Sierpień 1939 - marzec 1940, Warszawa 1995, t. 2, Zagłada. Marzec - czerwiec 1940, Warszawa 1998.
  3. Lebiediewa Natalia, Katyń. Zbrodnia przeciwko łudzkości, Warszawa 1997.
  4. Lebiediewa Natalia, „Operacyjno-czekistowska obsługa" jeńców wojennych (wrzesień 1939 - maj 1940), w: Zbrodnia nie ukarana. Katyń-Twer-Charków, Warszawa 1996, „Zeszyty Katyńskie” nr 6 (dalej - „ZK”).
  5. Śnieżko Stefan, Zabiegi o wszczęcie śledztwa w sprawie katyńskiej oraz prac ekshumacyjnych w Charkowie i Miednoje, w: Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy. Historia Archeologia Kryminalistyka Polityka Prawo, Warszawa 1992, „ZK” nr 2.
  6. Florkowski Andrzej, Niektóre aspekty badań antropologicznych cmentarzyska NKWD w Charkowie, w: Zbrodnia Katyńska. Upamiętnienie ofiar i zadośćuczynienie, Warszawa 1998, „ZK” nr 9.
  7. Tucholski Jędrzej, Diariusz ekshumacji w Charkowie i Miednoje, w: Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy..., Warszawa 1992, „ZK” nr 2.
  8. Nadolski Andrzej, Głosek Marian, Archeologiczne aspekty akcji badawczej w Charkowie i Miednoje, 25 VII - 30 VIII 1991, w: Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy..., Warszawa 1992, „ZK” nr 2.
  9. Buduj Emil, Tucholski Jędrzej, Badania kryminalistyczne i historyczne dokumentów ujawnionych w toku ekshumacji w Charkowie i Miednoje, w: Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy..., Warszawa 1992, „ZK” nr 2.
  10. Łojek Bożena, Uroczystości pogrzebowe w Charkowie i Miednoje, w: Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy..., Warszawa 1992, „ZK” nr 2.
  11. Łojek Bożena, Inskrypcje nagrobne i księgi cmentarne dla cmentarzy polskich w Katyniu, Miednoje i Charkowie, w: Ku cmentarzom polskim w Katyniu, Miednoje i Charkowie, Warszawa 1997, „ZK” nr 8.
  12. Mądro Erazm, Mądro Roman, Młodziejowski Bronisław, Badania sądowo-lekarskie przeprowadzone w ramach ekshumacji w Charkowie i Miednoje, w: Zbrodnia Katyńska. Droga do prawdy..., Warszawa 1992, „ZK” nr 2.
  13. Kola Andrzej, Wstępne wyniki prac sondażowo-ekshumacyjnych przeprowadzonych w 1995 r. w Charkowie, w: Zbrodnia nie ukarana, Warszawa 1996, „ZK” nr 6.
  14. Kola A., Badania archeologiczne i prace ekshumacyjne przeprowadzone w 1996 r. w Charkowie w VI strefie leśno-parkowej, w: Ku cmentarzom polskim..., Warszawa 1997, „ZK” nr 8.
  15. Kola A., Archeologiczne badania sondażowe i pomiary geodezyjne przeprowadzone w 1994 r. w Charkowie, w: Katyń, Miednoje, Charków - ziemia oskarża, Warszawa 1996.
  16. Kolanowski Bogdan, Sprawozdanie z przebiegu prac geodezyjnych w Charkowie związanych z wykonaniem mapy zasadniczej w VI Kwartale Parku Leśnego, w: Katyń, Miednoje, Charków - ziemia oskarża, Warszawa 1996.
  17. Łojek Bożena, Zeznania Syromiatnikowa w sprawie wymordowania jeńców polskich, w: II półwiecze zbrodni Katyń -Twer-Charków, Warszawa 1995, „ZK” nr 5.
  18. Przewoźnik Andrzej, Zaawansowanie prac nad upamiętnieniem ofiar Zbrodni Katyńskiej, w: Katyń, Miednoje, Charków - ziemia oskarża, Warszawa 1996.
  19. Przewoźnik A., Cmentarze w Katyniu, Miednoje i Charkowie - stan i zaawansowanie prac, perspektywy, w: Zbrodnia nie ukarana. Katyń-Twer-Charków, Warszawa 1996, „ZK” nr 6.
  20. Przewoźnik A., Polskie cmentarze wojenne w Katyniu, Miednoje i Charkowie, zamierzenia, projekty, perspektywy realizacyjne, w: Ku cmentarzom polskim..., Warszawa 1997, „ZK” nr 8.
  21. Tarczyński Marek, Glossa do Księgi Cmentarnej Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu, w: Zbrodnia Katyńska po 60 latach. Polityka. Nauka. Moralność, Warszawa 2000, „ZK” nr 12.
  22. Charkowski region, [Charków] 2000. Tyt. oryg. Charkiwska oblast.

Powrót do góry